Reparacje, 11.09.2017

 

PONIEDZIAŁEK, 11 WRZEŚNIA 2017

PAD: Dla mnie ważne jest, aby istota obchodów stulecia odzyskania niepodległości przez RP miała charakter lokalny

12:22

PAD: Dla mnie ważne jest, aby istota obchodów stulecia odzyskania niepodległości przez RP miała charakter lokalny

– Dla mnie jako prezydenta RP ogromnie ważne jest, aby istota obchodów stulecia odzyskania niepodległości przez RP miała charakter lokalny, żeby w każdym najmniejszym zakątku RP rozmawiano o stuleciu odzyskania niepodległości, mówiono o Polsce – nie tylko z punktu widzenia historii, minionych 100 czy więcej lat, jeżeli będziemy patrzyli na to, choćby dlaczego doszło do utraty niepodległości, ale żeby mówiono o tym, jakiej Polski chcemy na przyszłość. Żebyśmy o tym rozmawiali. Żebyśmy patrzyli na Polskę jako na coś, co wzrasta, co musimy razem budować i żeby o tym rozmawiali ci zwykli Polacy, którzy być może na co dzień są tak zapracowani, że nawet nie mają czasu o tym myśleć. Ci, którzy są tak pochłonięci własnymi, osobistymi troskami swojego codziennego życia. Chciałbym żeby oni również zostali wciągnięci do tej wielkiej polskiej rozmowy, polskiej debaty o polskiej ojczyźnie, o jej przeszłości, ale przez którą obserwujemy przyszłość i budujemy jej obraz taki, jaki chcielibyśmy, żeby był – mówił prezydent Andrzej Duda w trakcie inauguracyjnego posiedzenia Komitetu Narodowych Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości RP.

11:25

 

Sejm opublikował analizę BAS dot. reparacji

– Zasadne jest twierdzenie, że Rzeczypospolitej Polskiej przysługują wobec Republiki Federalnej Niemiec roszczenia odszkodowawcze, a twierdzenie, że roszczenia te wygasły lub uległy przedawnieniu jest nieuzasadnione – napisano w analizie BAS dot. reparacji wojennych. Kancelaria Sejmu właśnie opublikowała całą opinię w trzech językach: polskim, angielskim i niemieckim.

300polityka.pl

Kayah i Bregović wracają po 17 latach. Jak to się stało, że Polacy zwariowali na punkcie bałkańskiego folku?

Konrad Wojciechowski, 11 września 2017

Kayah i Bregovic wracają po 17 latach.

3 ZDJĘCIA

Kayah i Bregovic wracają po 17 latach. (mat.prasowe)

Ponad 700 tys. sprzedanych płyt, nagrody, listy przebojów i weselne parkiety – piosenki Kayah i Bregovicia śpiewała cała Polska. I znów zaśpiewa. 14 września dama polskiej piosenki i najsłynniejszy muzyk dawnej Jugosławii zaczynają trasę koncertową po Polsce.
Kayah i Bregović zagrają w Łodzi, Gdyni, Szczecinie, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie i Warszawie. Pomysł powrotu narodził się rok temu, kiedy Kayah była gościem Gorana na koncercie w Warszawie. – Gdy weszłam na scenę oboje zrozumieliśmy, jaka jest w tym moc. Parę tysięcy ludzi śpiewało chóralnie od początku do końca każde słowo. Gros z tych ludzi miało tyle lat, co nasza płyta. Musieli z nią rosnąć. Z szacunku dla nich postanowiliśmy rok później wyruszyć w trasę – tak tłumaczy to Kayah.

Boom na biesiadny folk w Polsce nastąpił pod koniec lat 90. Ale nie od razu było wiadomo, że projekt Kayah & Bregović jest skazany na sukces.


wyborcza.pl

PONIEDZIAŁEK, 11 WRZEŚNIA 2017

Waszczykowski: Może należałoby porozmawiać, czy kiedy następuje zmiana władz, również nie powinien zmieniać się komisarz

10:29

Waszczykowski: Może należałoby porozmawiać, czy kiedy następuje zmiana władz, również nie powinien zmieniać się komisarz

– Zachowała się [Elżbieta Bieńkowska] tutaj jak jedna z liderek opozycji. Wydaje mi się, że być może należałoby porozmawiać na ten temat, czy kiedy następuje zmiana władz w danym kraju, również nie powinien zmienić się komisarz [unijny] – mówił Witold Waszczykowski w „Kwadransie politycznym” TVP1.

– Tak, jak kapitał ma pochodzenie, swoją ojczyznę, tak samo urzędnicy międzynarodowi, którzy są delegowani, często mają albo ojczyznę, albo pewną skłonność polityczną do tej czy innej opcji – dodał szef MSZ.

Według Waszczykowskiego, tak jak Donald Tusk jest liderem polskiej opozycji w Europie, tak teraz do tej opozycji przyłączyła się również Bieńkowska.

10:12

 

Dzisiejszy wyrok TK czeka już na ogłoszenie

Ogłoszony rano wyrok Trybunału Konstytucyjnego – zgodnie z którym przepisy pozwalające sądowi badać powołanie prezesa TK są niekonstytucyjne – znalazł się już w wykazie aktów oczekujących na ogłoszenie.

 

10:06

 

Mularczyk: Wyrok TK będzie dzisiaj opublikowany w Dzienniku Ustaw

– Wyrok TK będzie w dniu dzisiejszym będzie opublikowany w Dzienniku Ustaw i ma moc prawa obowiązującego i powinien być stosowany przez wszystkie organy państwa – mówił Arkadiusz Mularczyk w rozmowie z dziennikarzami.

09:45

 

Łapiński: Dobrze, że są jeszcze ludzie, których nie skreślamy tylko dlatego, że kiedyś współpracowali z PO

– Dobrze, że są jeszcze w Polsce ludzie, którzy potrafią działać propaństwowo, tak jak dzisiaj robi to prof. Królikowski – pro publico bono, czyli w pewnym wymiarze doradza prezydentowi, opiniuje pewne rzeczy, zgłasza swoje propozycje, nie biorąc za to żadnego wynagrodzenia. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie, których nie skreślamy tylko dlatego, że gdzieś kiedyś współpracowali z Platformą, tylko dostrzegamy ich kompetencje, zaangażowanie w sprawy publiczne. Prof. Królikowski został poproszony o pewnego rodzaju konsultacje, opinie dot. Tych ustaw, natomiast same ustawy powstają w Kancelarii Prezydenta – mówił Krzysztof Łapiński w Polskim Radiu 24.

09:38

 

Łapiński: Na spotkaniu PAD-JK nie były poruszane tematy stricte personalne

– Piątkowe spotkanie [Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim] nie dotyczyło spraw personalnych. Tak mogę ogólnie powiedzieć. Różne tematy były poruszane, natomiast nie były poruszane tematy stricte personalne – mówił Krzysztof Łapiński w Polskim Radiu 24.

08:45

 

TK: Przepisy pozwalające sądowi badać powołanie prezesa TK są niekonstytucyjne

Orzeczenie ogłoszono w 5-osobowym składzie, w którym 4 sędziów wybrał Sejm tej kadencji, czyli de facto PiS. Na przełomie roku partia rządząca pakietem trzech ustaw „przejęła” polski sąd konstytucyjny.

TK ogłosił werdykt akurat na dzień przed zbadaniem przez Sąd Najwyższy “umocowania” Julii Przyłębskiej jako prezesa Trybunału.

 

08:32

 

Karczewski o starcie na prezydenta Warszawy: Jest prawdopodobne, ale jeszcze nie mówię ani tak ani nie

– To zobaczymy. Jest prawdopodobne, ale jeszcze nie mówię ani tak ani nie. To nie jest kwestia ochoty. To kwestia przedyskutowania tego. Jeśli stwierdzimy w gronie politycznym, że to jest dobre dla Warszawy, dla Polski, to tak. Tak albo nie – mówił Stanisław Karczewski w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet, pytany o start na prezydenta Warszawy.

08:26

 

Gliński o super-produkcjach: Są na etapie scenariuszowym

– Produkcje są na etapie scenariuszowym. Myślimy o kilku głównych produkcjach. Będzie film, scenariusz jest pisany, treatment był gotowy 1,5 roku temu o szmulu Zygielbojmie. A super produkcje będą dotyczyły II WŚ i wojny polsko-bolszewickiej. A pana Macieja Stuhra zapraszam do ministerstwa, bo może nie wie, ale na przykład ostatnio ministerstwu udało się uratować jedną z ważnych instytucji kultury – mówił wicepremier Piotr Gliński w RMF FM.

– Mamy problem z funkcjonowaniem PISF, zaproszę panią Srokę po festiwalu filmowym i będziemy rozmawiać – dodał Piotr Gliński.

08:26

 

Gliński: Gdyby to ode mnie zależało, ja odpuściłbym tej Puszczy

– Gdyby to ode mnie zależało, ja odpuściłbym tej Puszczy Białowieskiej. Ale minister Szyszko ma prawo działać tak jak działa – mówił Gliński w porannej rozmowie Roberta Mazurka w RMF.

08:21

 

Karczewski: Trzeba poprawić relacje Duda-Macierewicz

– Nie raczej tylko tak. Oczywiście, że tak [chcemy ocieplać stosunki z prezydentem]. To zupełnie zrozumiałe, bo pochodzimy z jednej formacji. Jesteśmy kolegami, ale przede wszystkim mamy takie same poglądy – mówił Stanisław Karczewski w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

Jak przyznał, relacje Duda-Macierewicz trzeba poprawić. – Jest możliwa poprawa relacji. Myślę, że się dogadają i będzie ok – dodał.

08:19

 

Gliński o PFN: To początek kampanii, treści tego typu także mają być kierowane na zagranicę

– Polska ma kłopot z wizerunkiem zagranicznym także dlatego, że skłamana jest narracja o współczesnej Polsce. Jest to działanie absolutnie zgodne z prawem. My jako rząd reprezentujemy Polskę, ona jest sformatowana negatywnie także na zachodzie i my ten wizerunek poprawiamy. To naświetla problem, bo mamy problem z sądownictwem. To początek kampanii, także treści tego typu mają być kierowane na zagranicę – mówił wicepremier Piotr Gliński w RMF FM.

08:13

 

Karczewski: Mam bardzo dobre relacje z Łapińskim

– Mam bardzo dobre relacje z Krzysztofem Łapińskim. Przecież byliśmy kolegami w trakcie kampanii, także pani premier robiła kampanię w jego okręgu. Zżyliśmy się i bardzo dobrze się rozumiemy. Nie krytykowałem całości działania Łapińskiego, tylko to jedno sformułowanie, które było niefortunne – mówił Stanisław Karczewski w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

08:11

 

Karczewski: Dziś będę rozmawiał z prezydentem i prezesem

– Jesteśmy jedną drużyną. Mamy takie same poglądy. Był pewnego rodzaju zawód – myśleliśmy, że prezydent podpisze te ustawy. To mówię bardzo szczerze. Takie było moje przewidywanie, że być może skieruje je do TK. Tak myślałem. No cóż, ustawy przed nami, bardzo ważne, potrzebne zmiany. 80% mówi, że one są potrzebne. Mówię, że one są konieczne – mówił Stanisław Karczewski w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet. Jak dodał:

„To było na pewno dobre spotkanie. Dziś będę rozmawiał i z prezydentem i prezesem. Będę wiedzieć mniej więcej. Intuicja podpowiada mi, że jest zdecydowanie lepiej, że rozmowa była konstruktywna i w dobrej atmosferze”

07:54

 

Siemoniak: Reparacje należą się Polsce, natomiast z tej opinii i akcji propagandowej PiS-u nic nie wynika

– Urzędnicy sejmowi byliby samobójcami, gdyby sporządzili opinię inną niż mówi prezes Kaczyński i politycy PiS-u. Przecież to jasne, jeżeli prezes Kaczyński i liderzy PiS-u od tygodni mówią, że reparacje się Polsce należą, to nikt z sejmowych urzędników, wymienionych już za ekipy PiS-u, nawet nie pomyśli, że można by myśleć inaczej – mówił Tomasz Siemoniak w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Uważam, że się należą [reparacje], natomiast z tej opinii i całej tej akcji propagandowej PiS-u nic nie wynika. Nie rozmawiają z Niemcami, nie podjęli żadnych analiz międzynarodowych i to wyłącznie propagandowa gra, która ma nas poróżnić z UE i Niemcami. Gra w interesie Rosji tak naprawdę”

– PiS nie postawił tej sprawy na stole. PiS sączy propagandę w Polsce. Z Niemcami nikt słowa na ten temat nie zamienił. A kto osłabia relacje Polski z zachodem, działa w interesie Rosji – mówił Siemoniak.

07:43

 

Siemoniak: Sposób, w jaki działa PiS, przypomina trochę partię minionych reżimów

– To trochę tak jak kiedyś Breżniew z Carterem się spotykali. Ogromne wydarzenie. Byłoby być rutyną, że prezydent spotyka się z szefem partii, z której się wywodzi i nikt o tym specjalnie nie ogłasza, nie stoją dziesiątki reporterów pod Belwederem. To nie powinien być żaden ewenement, wielkie wydarzenie, które przykuwa tak ogromne emocje. Jeśli tak je przekuwa, to znaczy że relacje wewnątrz PiS-u są fatalne i potrzeba takich spotkań, tej nowomowy PiS-owskiej – mówił Tomasz Siemoniak w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Nie wiem, jak ta rozmowa wyglądała. Natomiast śmieszą mnie komunikaty, że to była bardzo dobra rozmowa i odbyła się w bardzo dobrej atmosferze, bo to mi przypomina właśnie dzieciństwo i spotkania na szczycie, gdzie taką właśnie nowomową opędzano powiedzenie naprawdę o czym się rozmawia”

– W ogóle sposób, w jaki działa PiS, przypomina trochę partię minionych reżimów, bo kompletnie to wszystko jest nieczytelne i mamy jednego wodza, który wydaje jakieś dyspozycje. Rzeczywiście on może zakazywać, chociaż Ziobro nie należy do jego partii. Po wynikach to spotkanie ocenimy – stwierdził Siemoniak.

Siemoniak zasugerował, że na środowym spotkaniu u prezydenta Dudy pojawi się Sławomir Neumann, ale decyzja jeszcze nie zapadła.

07:34

 

Siemoniak: Kaczyński myśli o Polsce bez UE

– Czytam je w taki sposób [słowa z miesięcznicy]: Jarosław Kaczyński myśli o Polsce bez UE, poza UE. Europa bez Polski to Polska nie w Europie. Tutaj nie trzeba jakiejś wielkiej analizy, żeby to z tych słów odczytać. Bardzo groźne słowa pokazujące, jak faktyczny przywódca Poldki w tym momencie myśli – mówił Tomasz Siemoniak w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Głównym problemem Jarosława Kaczyńskiego jest to, że 80% Polaków popiera członkostwo Polski w UE i chce to zmienić. Chce to procenty znacząco zmniejszyć i będzie robił wszystko, żeby tak właśnie się stało”

300polityka.pl

Żaneta Gotowalska

Jak widzicie polityczną jesień? „Strach się bać”

11 września 2017

Protestujący pod Sejmem

1 ZDJĘCIE

Protestujący pod Sejmem (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Kolejne protesty opozycji, wyjątkowa nagroda dla ministra Jana Szyszko, wzrost poparcia dla PiS lub odsunięcie tej partii od władzy – tak wyobrażacie sobie nadchodzące miesiące w Polsce.
Poprosiliśmy was o przedstawienie scenariuszy politycznej jesieni. Musimy przyznać – wasze pomysły były fantazyjne, ale w większości mało optymistyczne. Wybraliśmy najciekawsze scenariusze. Czy się sprawdzą?

„PiS Walkers mamroczący zaklęcia o suwerenie”

„Nie chcę wchodzić w buty scenarzystów, tym bardziej, że [w PiS] będą się starali czymś zaskoczyć publikę” – napisał jeden z czytelników na forum „Wyborczej”. Podkreślił, że „są co prawda tropy prowadzące do dzieł, na których się nadal opierają: od średniowiecznych (wątek kobiecy), przez lata międzywojenne (m.in. wątek bojówek na ulicach, czystek w armii i obozu resocjalizacji) oraz lata 50-te, 60-te i 70-te (radosny kolaż kultu wodza, gomułkowskiej „błyskotliwości” i propagandy sukcesu)”.

„Główne wątki można więc przewidywać, ale zwrotów akcji i intryg dworskich z pewnością nie zabraknie. Jedno nie ulega wątpliwości: ponad połowę Sejmu i Senatu nadal okupować będzie armia bezwolnych zombiaków (tępawy wyraz twarzy, sceneria nocna, otoczeni murem lub przynajmniej zasiekami i kordonem policji). A na ich czele będą stali PiS Walkers mamroczący zaklęcia o suwerenie i pińcetplusie” – wyliczał forumowicz outlaw_pete.

Użytkowniczka Niwa opisała nadchodzące miesiące krótko: strach się bać. „Dołożę jeszcze jesienne przepychanie zmian w finansowaniu oświaty, której elementem są zmiany w Karcie Nauczyciela. I idę o zakład, że przeleci przez Sejm i Senat w max. 2 noce” – prognozuje, dodając swoją do przedstawionych przez nas wizji jesieni.

„PiS skoczy poparcie do ok. 48 procent”

Czytelniczka Ewa napisała na Facebooku, że „opozycja, ciągle bez lidera”, będzie organizować „protesty, które nic nie przynoszą”. „W kraju kończą się wolne media, za krytykę dobrej zmiany idzie się siedzieć i aborcja jest totalnie zabroniona. PAD (prezydent Andrzej Duda - red.) drze koty z Macierewiczem i udaje demokratę. Minister spraw zagranicznych żąda kasy od Niemiec(…)” – wyliczała na Facebooku.

Były też głosy przeciwne. „Opozycja znowu zacznie nawoływać zagranicę do interwencji. A na normalnych Polaków to działa jak płachta na byka. PiS skoczy poparcie do ok. 48 proc. Wygrają następne wybory i będą rządzić większością dającą możliwość zmiany konstytucji” – prognozowała Anita.

Bolesław prognozował zupełnie inny scenariusz. „Minister Szyszko otrzymuje od klubów >>Gazety Polskiej<< statuetkę Zielonego Polaka „Za wybitne zasługi dla naturalnego dziedzictwa Polski”. Po wielu nieprzespanych nocach Jarosław Gowin, dręczony wyrzutami sumienia, decyduje się na opuszczenie koalicji rządowej. Jego imiennik dostaje szału. (…) Minister Antoni posyła przeciwko zdrajcom specjalną jednostkę Wojsk Obrony Terytorialnej. Kraj pogrąża się w chaosie” – przedstawiał swój scenariusz.

„Kiedyś „Na wspólnej”, teraz na „Wiejskiej”. Żeby nie zrobiła się z tego „Dynastia”!” – dodał na Facebooku Konrad. I niech to będzie puenta przed pierwszym odcinkiem nowego sezonu politycznego.

wyborcza.pl

Lux Veritatis świeci bogactwem

Dawid Tokarz

Stan majątkowy i kondycja finansowa dzieł ojca Tadeusza Rydzyka jeszcze nigdy nie były tak dobre jak dziś

Kilka dni temu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) ogłosił wyniki konkursu na dofinansowanie ze środków UE projektów wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych. Jednym z największych beneficjentów została należąca do Fundacji Lux Veritatis (FLV) spółka Geotermia Toruń, która na pokrycie prawie połowy kosztów budowy ciepłowni geotermalnej ma dostać 19,5 mln zł. To największa, ale tylko jedna z wielu dotacji, jaką FLV i inne podmioty, kontrolowane przez o. Tadeusza Rydzyka, otrzymały za rządów Prawa i Sprawiedliwości (PiS).

Państwowa manna

Od wyborów wygranych przez partię Jarosława Kaczyńskiego media co i rusz podają informacje o kolejnych podmiotach, związanych z o. Tadeuszem Rydzykiem, które odczuwają hojną rękę „dobrej zmiany”. Zainteresował się tym m.in. poseł Mariusz Witczak z opozycyjnej Platformy Obywatelskiej. Z odpowiedzi na jego interpelacje i danych przesłanych przez poszczególne ministerstwa wynika, że od końca 2015 r. do połowy 2017 r. dzieła najbardziej znanego biznesmena polskiego Kościoła rzymskokatolickiego wspierane były, pod różnymi tytułami, przez resorty zdrowia, środowiska, sprawiedliwości, spraw zagranicznych, sportu i turystyki, rolnictwa, rodziny, pracy i polityki społecznej, obrony narodowej, nauki i szkolnictwa wyższego, kultury i dziedzictwa narodowego, a także podległe im jednostki.

Łączna wartość uzyskanych dotacji sięgnęła 9 mln zł, przy czym nie wszystkie pieniądze zostały wypłacone (część jest bowiem rozłożona w czasie). Największa jednorazowa płatność, większa nawet niż przyznana właśnie dotacja na ciepłownię geotermalną, miała miejsce w kwietniu 2016 r. i wyniosła 26,5 mln zł. Był to finał głośnej sprawy, która początek miała ponad dziesięć lat temu. Wtedy to, tuż przed utratą władzy przez PiS w 2007 r., FLV otrzymała od NFOŚiGW dotację na poszukiwanie wód geotermalnych w Toruniu. Rok później odebrał ją rząd PO-PSL, za co fundacja pozwała fundusz do sądu.

Po ponownym dojściu PiS do władzy na fotel prezesa NFOŚiGW wrócił Kazimierz Kujda, który kierował funduszem również wtedy, gdy przyznawano dotację. Uznał on, że decyzja o jej odebraniu była bezprawna i zaczął rozmowy ugodowe z FLV. Uzgodnione odszkodowanie w wysokości 26,5 mln zł zaakceptował sąd, argumentując, że wypowiedzenie umowy przez NFOŚiGW miało charakter „stricte pozamerytoryczny”. Jednocześnie przyznał, że nie badał prawidłowości przyznania dotacji w 2007 r.

Miliony od fiskusa

Z ustaleń „PB” wynika, że w 2016 r. FLV uzyskała jeszcze jeden znaczący zastrzyk finansowy, od urzędu skarbowego. O nim jednak publicznych informacji nie było. Co ciekawe, i w tym wypadku sprawa ma swój początek w 2007 r., kiedy premierem rządu PiS był Jarosław Kaczyński. Fiskus skontrolował ówcześnie przepływy finansowe między FLV i zakonem redemptorystów, po czym (już za rządu PO) uznał, że fundacja o. Tadeusza Rydzyka bezprawnie odliczyła sobie 4,3 mln zł z tytułu nadpłaty VAT.

W kolejnych latach sprawa nie mogła ostatecznie się zakończyć, a pieniądze za spornypodatek krążyły między FLV a fiskusem. W 2013 r. zapadł korzystny dla fundacji wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie, ale decyzja ta na wniosek skarbówki została uchylona dwa lata później przez Naczelny Sąd Administracyjny.

Ponownie rozpatrujący sprawę WSA w Warszawie jeszcze raz przychylił się do argumentacji FLV i tego orzeczenia dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie już nie kwestionował. Orzeczenie uprawomocniło się w marcu 2016 r., a więc po tym, jak PiS ponownie przejął władzę i wyznaczył nowego szefa warszawskiej izby skarbowej. Ten w maju 2016 r. umorzył postępowanie, co pozwoliło fiskusowi na zwrot wpłaconych przez FLV pieniędzy wraz z odsetkami (z szacunków „PB” wynika, że było to około 8 mln zł).

Rok rekordów

To właśnie te dwa przelewy od skarbówki i NFOŚiGW, a nie nowo przyznane dotacje odcisnęły największe piętno na finansach największego podmiotu, związanego ze słynnym zakonnikiem biznesmenem, czyli FLV. Fundacja odpowiada nie tylko za projekt geotermalny, ale też Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej (WSKSiM) czy sanktuariumNMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i przylegającą do niego, niedawno otwartą, kawiarnię.

Jest też posiadaczem koncesji na nadawanie Telewizji Trwam. Ze sprawozdania finansowego FLV za 2016 r., złożonego w Krajowym Rejestrze Sądowym, wynika, że fundacja wykazała rekordowo wysokie aktywa (188 mln zł), z których zdecydowaną większość stanowią aktywa trwałe (167,3 mln zł). W pasywach główna pozycja to także rekordowy fundusz własny (tylko w 2016 r. wzrósł z 116,8 do 170,5 mln zł). Zobowiązania fundacji to jedynie 13,2 mln zł.

W ubiegłym roku udało się jej przy tym całkowicie pozbyć kredytów i pożyczek (głównie zaciągniętego dwa lata wcześniej kredytu ze SKOKu Stefczyka). FLV odnotowała też najwyższy w historii zysk netto (29,8 mln zł), a na koniec 2016 r. dysponowała 16,9 mln zł żywej gotówki. Jedynie przychody, które w 2016 r. wyniosły 38,8 mln zł, były o 5 mln zł niższe niż rok wcześniej.

Rekordowe przychody zanotowała natomiast współpracująca z FLV (m.in. przy sprzedaży czasu antenowego w toruńskich mediach) spółka Bonum, której prezesem i właścicielem jest jeden z najbliższych współpracowników o. Rydzyka, także redemptorysta o. Jan Król. W 2016 r. osiągnęła 9,1 mln zł przychodów, ale zaledwie symboliczny zysk 1,2 tys. zł. I on jednak nie byłby możliwy, gdyby nie otrzymane dotacje, warte blisko 630 tys. zł.

Świetny cash flow

Dobry rok ma za sobą również spółka Polskie Sieci Cyfrowe, będąca wirtualnym operatorem sieci telefonii „W Naszej Rodzinie”. Jej udziałowcami są Bonum (33 proc.), związany z senatorem klubu PiS Grzegorzem Biereckim luksemburski SKOK Holding (34 proc.) oraz NFI Magna Polonia (33 proc.). W 2016 r. PSC wykazał 1,03 mln zł przychodów i 43,5 tys. zł zysku. Sporo więcej, bo 1,6 mln zł, zarobiła też Fundacja Nasza Przyszłość (FNP), którą o. Tadeusz Rydzyk przez wiele lat zarządzał, a dziś nadzoruje z pozycji szefa rady. Fundacja, której szefem jest inny redemptorysta o. Grzegorz Moj, wydaje m.in. miesięcznik „Rodzina Radia Maryja”, organizuje sympozja i konferencje oraz prowadzi prywatne gimnazjum i liceum w Szczecinku.

Jej sytuacja poprawiła się w 2015 r., kiedy uzyskała status organizacji pożytku publicznego,a co za tym idzie możliwość uzyskiwania pieniędzy z odpisów 1 proc. z PIT (większość z nich trafia na różne inne „dzieła” ojca dyrektora). To właśnie głównie dzięki środkom z 1 proc. (w 2015 i 2016 r. było to po ok. 5 mln zł) fundusz własny FNP na koniec ubiegłego roku sięgnął 5,9 mln zł, a aktywa — 9,4 mln zł.

W gotówce posiadała przy tym rekordowe 5,9 mln zł. Przychody FNP w 2016 r. wyniosły 8,1 mln zł i były ciut niższe niż rok wcześniej. Powód? W marcu 2016 r. fundacja znaczącą część swojej działalności (sprzedaż multimediów i książek) przeniosła bowiem do nowo powołanej spółki Nasza Przyszłość. To ona właśnie zajmuje się m.in. dystrybucją miesięcznika „W Naszej Rodzinie” i prowadzi sklep internetowy splendor24.pl. Przez dziewięć miesięcy 2016 r. dało jej to 3,1 mln zł przychodów i 275 tys. zł zysku. Żadnych problemów finansowych, mimo spadku czytelnictwa prasy, nie ma też wydawca „Naszego Dziennika”, czyli spółka Spes.

W 2016 r. urosły zarówno jej przychody (z 21,3 mln zł do 23,1 mln zł), jak i zysk netto (z 3,7 mln zł do 4,2 mln zł), a na koniec roku dysponowała 7,1 mln zł gotówki. Ze sprawozdania zarządu wynika, że te jedne z najlepszych wyników w historii spółka osiągnęła dzięki podwyższeniu ceny egzemplarzowej „Naszego Dziennika” i restrukturyzacji kosztów. Ile udało się jej osiągnąć z reklam? Tego władze Spes nie ujawniają.

Wachlarz firm, na które wpływ ma o. Tadeusz Rydzyk, uzupełniają Geotermia Toruń, która na razie jednak, ze względu na wciąż niezakończony toruński projekt geotermalny, generuje straty oraz spółka Scala, należąca do zakonu redemptorystów. Ta ostatnia prowadzi ośrodek wypoczynkowy w nadmorskich Rowach i przygotowuje do otwarcia kolejny — w Bukowinie Tatrzańskiej na Podhalu (ma ruszyć w 2018 r.). W 2016 r. Scala, która finansuje działalność pożyczką od redemptorystów, wykazała prawie 750 tys. zł przychodów i 171 tys. zł zysku netto.

Nie wiadomo, ile kot napłakał

W czerwcu 2017 r. w trakcie audycji „Rozmowy niedokończone” w Radiu Maryja o. Tadeusz Rydzyk powiedział: „mimo że jest ta dobra zmiana w Polsce, my ze spółek skarbu państwa mamy mniej niż kot napłakał”. Tymczasem media krytyczne wobec PiS regularnie informują o tym, że państwowe spółki coraz chętniej kupują ogłoszenia w toruńskich mediach i sponsorują wydarzenia, organizowane przez podmioty, związane z redemptorystą (było tak choćby z konferencjami, na których pojawiali się Jarosław Kaczyński, Beata Szydło czy inni prominentni politycy PiS). Chcąc zweryfikować słowa twórcy Radia Maryja, zapytaliśmy dziesięć największych spółek z udziałem skarbu państwa o to, jakie środki pieniężne przekazywały podmiotom związanym z o. Tadeuszem Rydzykiem w latach 2014-2015, a jakie w latach 2016- 2017. Większość firm nie odpowiedziała lub zasłoniła się tajemnicą handlową, jedynie KGHM poinformował, że w jego „bazie kontrahentów” nie ma żadnego z podmiotów, związanych z redemptorystą.

© ℗

Podpis: Dawid Tokarz

pb.pl

Śmierć Igora Stachowiaka na komisariacie policji. Materiały ze śledztwa nie zostaną ujawnione

11.09.2017

Z informacji radia RMF FM wynika, że materiały ze śledztwa w sprawie śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie policji we Wrocławiu nie zostaną ujawnione. Ich udostępnienie zapowiadał minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

O sprawie Igora Stachowiaka głośno było blisko trzy miesiące temu. Dziennikarze TVN ujawnili zapis z kamery paralizatora, z którego wynika, że wobec zatrzymanego w połowie maja ubiegłego roku na rynku we Wrocławiu stosowano przemoc. Mężczyzna zmarł na jednym z wrocławskich komisariatów policji. Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu. W związku z tym, co stało się na jednym z wrocławskich komisariatów, szef MSWiA odwołał komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendanta miejskiego policji z Wrocławia. Pracę straciło również pięciu policjantów z komisariatu Wrocław Stare-Miasto oraz z komendy miejskiej. Śledczy nie wykluczają, że funkcjonariusze mogą usłyszeć zarzuty znęcania się nad zatrzymanym mężczyzną.

Minister sprawiedliwości zapowiadał przed trzema miesiącami, że materiały ze śledztwa będą ujawnione. W ten sposób minister odpierał ataki sugerujące, że prokuratura działała nieprawidłowo. – Mam nadzieję, że moja decyzja zostanie przyjęta ze zrozumieniem przez panią prokurator, by akta tej sprawy ujawnić, tak, by każdy mógł się przekonać, jak jest naprawdę – deklarował wówczas.

Dziennikarz RMF FM ujawnił jednak, że minister sprawiedliwości w ogóle nie skierował w tej sprawie wniosku do poznańskiej prokuratury. Według RMF FM spełnienie polecenia Ziobry i ujawnienie materiałów ze śledztwa mogłoby wywrócić śledztwo do góry nogami, ponieważ do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów, a ujawnienie dokumentów mogłoby to uniemożliwić.

wprost.pl


https://koduj24.pl/policjant-dolowy-o-miesiecznicach/

Kaczyński na 89. miesięcznicy: Jak zostaniemy sami w Europie…

10.09.2017

– Jak zostaniemy sami w Europie, to zostaniemy. I będziemy tą wyspą tolerancji i wolności – mówił prezes PiS podczas 89. miesięcznicy smoleńskiej. Jarosław Kaczyński zaznaczył, że jest coraz bliżej do wyjaśnienia prawdy w sprawie wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku.

Po marszu pamięci w 89. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej, który przeszedł Krakowskim Przedmieściem w Warszawie, głos, jak każdego 10. dnia miesiąca zabrał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Lider PiS przemawiał przed Pałacem Prezydenckim.

– Pierwszy raz byłem tutaj siedem lat temu. Przypomniałem sobie, jak wtedy daleko byliśmy od tego momentu, w którym jesteśmy dzisiaj. Jak ten nasz marsz przybliżył nas do zwycięstwa. Do momentu, w którym staną pomniki i wyjaśniona zostanie prawda – mówił prezes PiS. – Mieliśmy spokój, mimo tych krzyków, cierpliwość, konsekwencja zwycięża. Musimy to brać pod uwagę zawsze, nie tylko w tej sprawie, ważnej dla polskiego honoru i suwerenności, ale także w tych trudnych, gdy spotykamy się z wielkim oporem – dodał.

Jarosław Kaczyński podkreślił, że taka determinacja sprawi, że w przyszłości będzie można mówić o IV Rzeczpospolitej, oraz że Polska została naprawiona. – Walczymy o Polskę silną, że nikt nam nic nie będzie narzucał. Jeżeli w pewnych sprawach pozostaniemy w Europie sami, to pozostaniemy. I będziemy tą wyspą tolerancji i wolności. Zwycięstwo jest blisko, tylko musimy dalej, cierpliwie, z pełną determinacją, iść do przodu. Jak w tych pochodach – powiedział prezes PiS.

wprost.pl

Wczoraj Prezes powiedział, że ” pozostaniemy wyspą wolności” . Tak, zgadzam się, tylko potrzeba będzie więcej barierek.

Pan Kaczyński każdego 10 mówi szczerze. To jest jego doktryna dla Polski: #SamiwEuropie Nie pozwolimy na to. Polska znów będzie w centrum UE

Zaremba: PiS depcze obyczaj pozwalający odróżniać normalne demokracje od „półdemokracji”

11.09.2017

Zawsze trwałem przy jednym spostrzeżeniu dotyczącym obecnej władzy: kontynuuje ona i udoskonala metody upartyjniania państwa stosowane przez ekipy poprzednie. Co więcej, łączy to z nadzieją na jakąś naprawę, inną politykę, a nie samo trwanie u władzy. Kampania organizowana przez Polską Fundację Narodową (PFN) jest jednak i krokiem dalej, i w inną stronę. Pod niewypowiedzianym hasłem: „Robimy to, bo   możemy”.

Jakże oburzały się przed laty środowiska solidarnościowe, kiedy Jolanta Kwaśniewskaszukała w spółkach publicznych pieniędzy na swoją fundację zajmującą się dobroczynnością. Korzystała ze swoich wpływów politycznych.

Przecież to są nasze pieniądze – trafiłyby w postaci dywidendy do budżetu państwa. Gdyby jeszcze te pozyskiwane przez PFN od firm poszły na kampanie wizerunkowe, na przedsięwzięcia kulturalne, można by na ten obcesowy obyczaj przymknąć oczy, tłumacząc ogólnym pożytkiem. Ale kampania w sprawie „naprawy sądownictwa” jest kampanią jednej z partii promującą konkretny projekt. Standard trudno zapisać, ale każdy czuje, o co chodzi.

Kojarzy mi się to z odległym zdarzeniem. W 1928 r. BBWR marszałka Piłsudskiegowziął sobie z budżetu państwa pieniądze „na wybory”. W odpowiedzi opozycja postawiła przed Trybunałem Stanu ministra skarbu Gabriela Czechowicza. Nie udało się go skazać. Niezależnie od ogólnych racji historycznych, był to konflikt typowy dla państwa zmierzającego ku autorytaryzmowi. W latach 30. XX w. dość naturalny, a na tle innych krajów całkiem łagodny. Ale dziś? Kto mógł przypuszczać, że stare kostiumy powrócą w drugim dziesięcioleciu XXI w.?

PiS zawsze z oburzeniem odrzuca podejrzenia o autorytarne skłonności, ale depcze obyczaj pozwalający odróżniać normalne demokracje od „półdemokracji”, w których granica między kasą państwową a partyjną jest płynna. Politycy poprzednich ekip zapewne korzystali z zasobów spółek Skarbu Państwa, ale nie w takich rozmiarach i kryjąc się z tym. Obłuda jest hołdem składanym cnocie. Tu ustanawia się nowy obyczaj. Obyczaj nieprzyzwoity.

Kampania „Sprawiedliwe sądy”, prawie dwa razy droższa od całej kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy (ktoś na tym zarobi), jest krytykowana jako nieporadna. Nie chcę oceniać kiepskich – zdaniem fachowców – spotów i nie do końca czytelnych billboardów. Możliwe, że co do ogólnej intencji mnożenie drastycznych przykładów niewydolności sądownictwa i grzechów sędziów przemówi raz jeszcze do bardzo wielu Polaków.

Nie dowiedzą się jednak z rzucanych haseł, że akurat dwa projekty, które wróciły do Sejmu za sprawą weta prezydenta, z efektywnością sądowych postępowań mają niewiele wspólnego. Z rozliczaniem sędziów z ich grzechów już więcej – by przypomnieć planowaną Izbę Dyscyplinarną przy Sądzie Najwyższym, która ma się znaleźć także w projekcie prezydenckim (i której zwolennikiem jestem). Za kampanią stoi jednak rząd, który upiera się, że pierwotne projekty ministra Ziobry były doskonałe. Pytanie zatem, czy większe uzależnienie sędziowskich nominacji od ministra, a wyboru Krajowej Rady Sądownictwa od partii rządzącej jest receptą na wyższe morale wymiaru sprawiedliwości.

Wiadomo, i pada to nawet w spotach, że 80 proc. Polaków tak czy inaczej oczekuje naprawy sądów. Po co więc ta kosztowna, finansowana z publicznych pieniędzy akcja? Naturalnie jest ona tłem dla rozgrywki z prezydentem. Ponieważ PiS utożsamia naprawę ze swoimi konkretnymi rozwiązaniami, chce wytworzyć atmosferę nacisku. Adresatem jest głowa państwa, choć piątkowe spotkanie Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim podobno wygasiło emocje. Nie zdziwię się, jeśli dowiemy się wkrótce pocztą pantoflową, że prezes z kampanią nie ma nic wspólnego, że wymyślili ją ludzie pani premier, coraz wyraźniej zagrożonej wymianą na samego Kaczyńskiego.

Adresatem kampanii jest też opozycja, która znowu wróci do kwestionowania w parlamencie sensu naprawy. Przywoływana na billboardach formuła Andrzeja Rzeplińskiego „żeby było jak było”, choć wyjęta z kontekstu, jest cechą i zmorą myślenia partii i mediów opozycyjnych. PiS każe nam niestety wybierać między zachowawczością a la Burboni a gnaniem na skróty a la jakobini. Przykry to wybór.

dziennik.pl

Platforma traci, PiS zyskuje. Partia Razem niespodziewanie wchodzi do Sejmu. SONDAŻ

11.09.2017

Nowy sondaż dla „Rzeczpospolitej” nie zostawia złudzeń. PiS umacnia się na prowadzeniu, natomiast partie opozycyjne tracą poparcie.

Na PiS zagłosowałoby dziś – jak wynika z sondażu IBRiS dla ”Rzeczpospolitej” 37,7 proc. wyborców (wzrost o 4,3 punktu proc.). Partia Jarosława Kaczyńskiego zwiększa więc dystans wobec Platformy Obywatelskiej – na PO głosowałoby tylko 19,9 proc. obywateli (spadek o 2,9 p.p). Mniej ludzi chce tez głosować na Nowoczesną – poparcie dla partii Ryszarda Petru spadło o 1,9 p.p i wynosi 8,7 proc.

W Sejmie znalazłby się także Kukiz’15 (8 proc. głosów), SLD (6 proc.), PSL (5,2 proc) oraz – po raz pierwszy od wielu sondaży - Partia Razem, na którą zagłosowałoby równo 5 proc. obywateli (wzrost o 3,2 p.p).

Jak tłumaczą „Rzeczpospolitej” eksperci, takie wyniki to efekt rosnącej frekwencji, która wciągu miesiąca wzrosła z 47 do 63 proc. (razem z grupą ludzi deklarujących, że „raczej wezmą udział”). To wynik upodmiotowienia przez PiS grup, które do tej pory nie głosowały - mówi gazecie szef IBRiS Marcin Duma.

rp.pl

O człowieku, który walczy z Macierewiczem

Newsweek Polska, Paweł Reszka, 10.09.2017

© Dostarczane przez Newsweek Polska

 

Naigrywali z niego, że pijak i narkoman. Ale książka Tomasza Piątka o Antonim Macierewiczu pobiła rekordy popularności. Wtedy sprawa zrobiła się poważna. I przeciw „pijakowi, narkomanowi” uruchomiono prokuraturę.

Tomasz Piątek. Blondyn. Włosy kręcone. Nadwaga. Dziennikarz, copywriter, ale najbardziej pisarz.  Na liczniku ma 19 książek – w tym dwie kultowe. Pierwsza o heroinie, napisana 15 lat temu. I ostatnia o Macierewiczu, która jest na listach bestsellerów.

Prawda jest taka, że książka nie ma dobrych recenzji u fachowców. Już tekstom Piątka w Gazecie Wyborczej na temat szefa MON zarzucano, że są przeładowane nieistotnymi szczegółami. Informacje ciekawe giną w morzu, innych, które na siłę lansują tezę, że Macierewicz to demon związany z GRU.

Przykład? Znajomy Macierewicza były senator Alfonse D’Amato poparł Donalda Trumpa. Doradcą Trumpa jest Felix Sater. Sater pochodzi z Rosji i jest synem Michaiła Szeferowskiego jednego z przybocznych gangsterów Siemiona Mogilewicza! A Mogilewicz to mafia, GRU i Putin.

Żeby wydać książkę Tomasz Piątek założył z Marcinem Celińskim z Liberte wydawnictwo „Arbitor”.

Celiński:

- Wydrukowaliśmy tego 10 tysięcy.

- I co?

- I zapadła cisza. Przyszły dwa zamówienia od dwóch księgarzy na łączną liczbę 8 egzemplarzy. Piątka nie informowałem, żeby go nie dołować. Ale prawdę mówiąc myślałem, że będę tym do końca życia palił w piecu. A kilka dni później zaczęło się szaleństwo!

Po pięciu tygodniach od premiery „licznik” zatrzymał się na 150 tysiącach nakładu. Dziś na 160 tysiącach.

MON chciał sprawę zbagatelizować. Próbowano też dyskredytować autora.

Bartłomiej Misiewicz, współpracownik Macierewicza tak odezwał się na Twitterze:

„Tomasz Piątek piszący w GW nieprawdę nt. szefa MON od 1997 r. jest uzależniony od heroiny. To a propos kolejnych rewelacji GW”.

Tomasz Piątek piszący w GW nieprawdę nt. szefa @mon@Macierewicz_A od 1997 r. jest uzależniony od heroiny. To apropos kolejnych rewelacji GW

Fachowiec od PR pracujący dla rządu: – Błąd, bo skoro go wyzywają, to znaczy, że ich dotknął. Trzeba było cierpliwie tłumaczyć, rozmawiać, pokazywać błędy w rozumowaniu autora albo konsekwentnie milczeć.

Jednak, gdy wyszła książka milczeć nie dało rady.

Źródło w MON: – „Nowogrodzka” zażądała od Macierewicza, żeby coś z tym zrobił. Szalał. Chciał uruchamiać służby. Ale współpracownicy wybili mu to z głowy. Wytłumaczyli, że jak to wyjdzie dopiero będzie kompromitacja. W końcu sprawę oddano prokuraturze.

Piątek: – Sprawdzają, czy nie popełniłem przestępstwa z artykułu 224 kodeksu karnego: „Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe organu administracji rządowej”.

msn.pl

TK: przepisy pozwalające sądowi badać powołanie prezesa TK – niekonstytucyjne

publikacja: 11.09.2017
Julia Przyłębska
Julia Przyłębska

Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Przepisy Kodeksu postępowania cywilnego są niekonstytucyjne w zakresie, w jakim pozwalają na ocenę prawidłowości powołania przez prezydenta prezesa Trybunału Konstytucyjnego – orzekł w poniedziałek niejednogłośnie Trybunał z wniosku posłów PiS.

Taki wyrok wydał pięcioosobowy skład TK w sprawie złożonego w lipcu br. wniosku. Posłowie PiS zakwestionowali przepisy Kpc, na których podstawie sądy cywilne – jak mówili – „roszczą sobie prawo” do badania decyzji związanych z powołaniem przez prezydenta Andrzeja Dudę prezesa TK Julii Przyłębskiej. Zdaniem posłów władza sądownicza nie ma prawa badania legalności prawidłowości powołania prezesa TK.

Zdanie odrębne złożył sędzia Leon Kieres. Obecnie uzasadnienie wyroku wygłasza sędzia-sprawozdawca Zbigniew Jędrzejewski.

Procedura powołania prezesa Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta RP nie może być przedmiotem kontroli w postępowaniu cywilnym – wskazał TK w uzasadnieniu poniedziałkowego wyroku. Oceny takiej – jak podkreślił – nie może dokonać także Sąd Najwyższy.

Jak sprecyzował w uzasadnieniu sędzia TK Zbigniew Jędrzejewski, kontrolowane w postępowaniu cywilnym nie mogą być wszystkie elementy tej procedury powołania prezesa i wiceprezesa TK, w tym „procedura przedstawienia kandydatów prezydentowi przez Zgromadzenie Ogólne sędziów TK, jak i sam akt powołania”.

Wskazał, że procedura ta ma charakter ustrojowy i przyznanie w ustawie prawa do jej weryfikacji przez sąd naruszyłoby konstytucyjną zasadę równowagi władzy. „Oceny legalności powołania przez prezydenta prezesa oraz wiceprezesa TK nie może dokonać ani sąd powszechny, ani Sąd Najwyższy” – podkreślił sędzia Jędrzejewski.

Sędzia mówił, że TK zgadza się, iż sąd ma prawo badać czy Skarb Państwa jest należycie reprezentowany przed sądem, ale nie może to polegać na dokonywaniu samodzielnych ustaleń co do ważności aktu powołania prezesa TK. Dodał, że prowadzi to do podważenia aktu prezydenta o charakterze ustrojowym.

Jak jednocześnie mówił sędzia Jędrzejewski, konstytucja „nie zawiera przepisów, które uprawniałyby sądy do oceny prawidłowości wyboru sędziów TK”.

rp.pl

Łapiński: prezydenckie ustawy o SN i KRS będą prawdziwie reformować sądownictwo

publikacja: 11.09.2017

Foto: 123rf

Prezydent przygotuje ustawy o SN i KRS w taki sposób, który nie będzie budził wątpliwości konstytucyjnych, ale także by te ustawy prawdziwie reformowały wymiar sprawiedliwości; nie będzie to kosmetyka czy pudrowanie – powiedział w poniedziałek rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński.

Łapiński był pytany w Polskim Radiu 24 o przygotowywane przez prezydenta Andrzeja Dudę projekty ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Jak mówił, prezydent „przygotuje te ustawy w sposób taki, który nie będzie budził żadnych wątpliwości konstytucyjnych, ale także, żeby te ustawy prawdziwie reformowały wymiar sprawiedliwości”. „Proszę się nie obawiać, że to będzie kosmetyka czy pudrowanie” – wskazał.

„Ustawy te, będą przybliżały wymiar sprawiedliwości obywatelom, będą wychodziły naprzeciw oczekiwaniom 80 proc. Polaków, którzy uważają, że wymiar sprawiedliwości należy reformować” – podkreślił Łapiński.

Ocenił, że projekty ustaw przygotowane wcześniej przez PiS przewidywały zbyt duże uprawnienia dla szefa MS. „Były zbyt duże uprawnienia ministra sprawiedliwości. Tak samo pan prezydent zwracał uwagę, że warto, aby KRS była wybierana większością kwalifikowaną 3/5. Było też zbyt dużo napięć związanych z procedowaniem nad tymi ustawami. Prezydent wziął na siebie odpowiedzialność, podjął odważną decyzję, że wetuje tamte ustawy” – powiedział Łapiński.

24 lipca prezydent Andrzej Duda poinformował, że podjął decyzję o zawetowaniu ustaw: o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa. Zapowiedział przygotowanie projektów ustaw o SN i KRS w ciągu dwóch miesięcy. W piątek rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński poinformował, że projekty ustaw dotyczących sądownictwa „są już na ostatniej prostej”.

rp.pl

Szułdrzyński: Pożegnanie z rolą notariusza

publikacja: 10.09.2017

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

To ciekawe, że wielu wyborców Andrzeja Dudy poczuło się skonfundowanych, gdy zaczął on wypełniać swoje obietnice wyborcze.

Bo przypomnijmy: w kampanii w 2015 roku Duda mówił nie tylko o tym, iż będzie realizował program „dobrej zmiany”, ale też że chce odbudowywać wspólnotę, będzie słuchał Polaków i – last but not least – nie będzie wyłącznie notariuszem rządu wywodzącego się z tego samego środowiska politycznego – co wszak zarzucał Bronisławowi Komorowskiemu – lecz że będzie korzystał z mandatu, jaki daje mu polski ustrój. Trochę trwało, nim się na to zdobył, lecz rzeczywiście w połowie tego roku zawstydził Komorowskiego, który w żadnej z poważniejszych spraw nie sprzeciwił się ani Platformie, ani Donaldowi Tuskowi, i zawetował kluczową z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego ustawę o Sądzie Najwyższym.

Największy problem partii rządzącej polega jednak na tym, że po początkowej konfuzji wyborcy zaczęli Dudę coraz bardziej doceniać. I choć to było nie w smak Prawu i Sprawiedliwości, w chwili gdy Andrzej Duda zaczął rzeczywiście odgrywać rolę, którą przewidziała dla niego konstytucja, czyli nie notariusza partii rządzącej, lecz osoby odpowiedzialnej za większą całość, sondaże poparcia dla niego wystrzeliły. Choć równocześnie sondażowe wyniki Prawa i Sprawiedliwości utrzymują się na rekordowo wysokim poziomie, władze PiS uświadomiły sobie, że muszą się wycofać z dalszego zaogniania sporu. Jarosław Kaczyński musiał schować dumę do kieszeni i poprosić prezydenta o spotkanie. Rachunek jest tu bowiem nieubłagany. Na krótką metę to Duda jest zakładnikiem PiS, ponieważ partia rządząca może w Sejmie zmasakrować jego ustawę reformującą sądy, która – jak wynika z przecieków – ma nie być aż tak radykalna, jakby życzył sobie tego Kaczyński czy Zbigniew Ziobro. Ale byłoby to ze strony PiS dość krótkowzroczne, ponieważ na dłuższą metę prezydent może wetować kolejne ustawy, które będą do niego trafiały z Sejmu. Dalsze eskalowanie konfliktu nie byłoby więc na rękę obozowi władzy.

Z tego punktu widzenia, jeśli w piątkowym spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Andrzejem Dudą coś powinno dziwić, to chyba tylko to, że doszło do niego tak późno.

Jednak część polityków PiS ma nadzieję, że dzięki temu, iż Kaczyński potraktował prezydenta jak głowę państwa, poprosił o spotkanie i przyjechał do Belwederu, Duda znów będzie posłusznym notariuszem rządu. PiS zapewne by chciał, żeby z Dudą „zostało tak, jak było” – by zacytować hasło idiotycznej kampanii rządowej – ale to chyba jest już niemożliwe. Sytuacji, w której Adrian postawił się liderowi partii rządzącej, a potem łaskawie zgodził się go zaprosić do Belwederu, nie tylko nie przewidywał scenariusz „Ucha Prezesa”, ale też nie mieści się ona w wyobraźni polityków PiS.

Wydaje się, że Andrzej Duda najwyraźniej poczuł, co to znaczy być prezydentem, i wątpię, by chciał z tego rezygnować. To nie oznacza od razu – jak życzyliby sobie tego zaciekli przeciwnicy PiS – że będzie z partią Kaczyńskiego walczył. Nie, wystarczy, że będzie realizował misję, którą prezydentowi napisała konstytucja i którą daje mu mandat otrzymany od wyborców. Tylko tyle i aż tyle.

rp.pl

Tomasz Siemoniak: Polsce należą się reparacje

publikacja: 11.09.2017

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Uważam, że należą nam się reparacje, jednak z akcji prowadzonej przez PiS nic nie wynika. To propagandowa gra – tak naprawdę w interesie Rosji – która ma poróżnić nas z Unią Europejską i Niemcami – powiedział wiceszef PO Tomasz Siemoniak.

Siemoniak pytany był na antenie TVN24 o opinię Biura Analiz Sejmowych w kwestii reparacji. Z opinii wynika, że żądanie przez Polskę reparacji ze strony Niemiec jest uzasadnione.

„Zasadne jest twierdzenie, że Rzeczypospolitej Polskiej przysługują wobec Republiki Federalnej Niemiec roszczenia odszkodowawcze, a twierdzenie, że roszczenia te wygasły lub uległy przedawnieniu, jest nieuzasadnione” – czytamy w dokumencie. Opinię zamówił na przełomie lipca i sierpnia poseł PiS Arkadiusz Mularczyk.

Siemoniak ocenił, że reparacje należą się Polsce, skrytykował jednak sposób prowadzenia debaty w tej kwestii.

- Uważam, że się należą, natomiast z tej opinii i z całej tej akcji propagandowej PiS-u nic nie wynika, bo nie rozmawiają z Niemcami, nie podjęli żadnych analiz międzynarodowych i to jest wyłącznie propagandowa gra, która ma nas poróżnić z Unią Europejską i Niemcami, gra w interesie Rosji tak naprawdę – powiedział Siemoniak.

- PiS sączy propagandę w Polsce, z Niemcami nikt słowa na ten temat nie zamienił – podkreślił były wicepremier.

Polityk stwierdził też, że „urzędnicy byliby samobójcami, gdyby sporządzili opinię inną, niż mówi prezes (PiS Jarosław) Kaczyński i politycy PiS-u”.

Dopytywany, czy jego zdaniem ta opinia była sporządzana „na żądanie”, Siemoniak odpowiedział, że „przecież to jest jasne”. – Jeżeli prezes Kaczyński i liderzy PiS-u od tygodni mówią, że reparacje się Polsce należą, to nikt z urzędników sejmowych wymienionych już za ekipy PiS-u nawet nie pomyśli, że można by pomyśleć inaczej – ocenił.

rp.pl

Kontrmiesięcznica: Policja kieruje do sądu 19 wniosków o ukaranie uczestników

publikacja: 11.09.2017

Foto: PAP/Marcin Obara

Policja skieruje do sądu 19 wniosków o ukaranie, m.in. za zakłócanie legalnego zgromadzenia i wprowadzenie w błąd policjanta – poinformował PAP w poniedziałek rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak, podsumowując niedzielną kontrmanifestację wobec miesięcznicy smoleńskiej.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji dodał, że wnioski dotyczą łącznie 22 czynów.

Policja ukarała także trzy osoby mandatami karnymi, 36 osób zostało wylegitymowanych.

- Prowadzone są także czynności w kierunku popełnienia przestępstwa dotyczącego naruszenia nietykalności policjanta. Zabezpieczono monitoring, przesłuchani będą także policjanci – powiedział Marczak.

Za naruszenie nietykalności policjanta grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Według danych policji, w niedzielnych obchodach 89. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej uczestniczyło 1500 osób, a w kontrmanifestacji – w kulminacyjnym momencie – 350 osób.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie lotniczej w Smoleńsku zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński.

rp.pl

Wolność, równość, wyobraźnia

Edwin Bendyk

11.09.2017
poniedziałek

Scena robocza Adama Ziajskiego w Poznaniu to miejsce zachęcające do rozmów granicznych, o tym co bezpowrotnie się zakończyło i o tym, co jeszcze nie nadeszło, a trzeba sobie wyobrazić i opowiedzieć. Tam właśnie odbyła się pierwsza debata Forum Przyszłości Kultury. Pokazała, że dziś niewinne nawet pytanie o lekturę,  nie o to nawet co czytamy, tylko czy czytamy jest kwestią do głębi polityczną, a kultura stała się polem na którym w dużej mierze rozstrzygnie się walka o przyszłość.

Spotkaliśmy się, by podjąć wezwanie Przemysława Czaplińskiego z ubiegłorocznego Kongresu Kultury. Ów Kongres ujawnił niezwykłą energię różnorodności inicjatyw podejmowanych zarówno w metropoliach, jak i maleńkich ośrodkach. Dzieje się, na dodatek bardzo dużo dzieje się poza instytucjami i organizacjami, poza przestrzenią identyfikowaną w tradycyjnym, inteligenckim języku jako kultura. Tylko że to dzianie nie składa się w całość, w wyobrażenie My, które by mogło połączyć te inicjatywy w jakąś wspólnotę. Stan ten Przemysław Czapliński podsumował zawołaniem „królestwo za narrację!”. Jeśli wierzymy w społeczeństwo otwarte, różnorodne, szanujące innych potrzebujemy nie tylko przekonania, że jest ono samo z siebie dobre ale także kultury: symboli, kodów, rytuałów, opowieści zdolnych pobudzić emocje i wyobraźnię, by stworzyć dzielony wspólnie obraz Rzeczypospolitej.

Czy sposobem na odzyskanie, czy raczej stworzenie takiego języka może być inicjatywa Kultura Niepodległa, zainicjowana przez ludzi kultury, a pod którą podpisało się już 11 tys. osób? Czy uspołecznienie obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości, do jakiego wzywają inicjatorzy KN pomoże odzyskać poczucie bycia razem? czy to razem uda się rozciągnąć na całe społeczeństwo dzielone coraz głębiej intensywnością politycznego sporu? Czy też już jesteśmy skazani na pęknięcie, które przecież w polskiej historii po raz pierwszy ujawniło się w okresie rozbiorowego upadku. To właśnie wtedy powstało pojęcie dwóch narodów, które z uporem odtwarzaliśmy. Bo przecież II Rzeczpospolita była także pęknięta, a krwawy wymiar tego pęknięcia zaznaczył się już w 1905 r., kiedy narodowcy strzelali do socjalistów podejmujących czyn zbrojny przeciw caratowi?

Kwestie wywołały bardzo intensywną, blisko trzygodzinną dyskusję, która koncentrowała się wokół dwóch głównych wątków: diagnozy i strategii organizacyjnego działania. Najpierw strategia, czyli jak się organizować, jak przechować energię społecznej mobilizacji, jaką ujawnił Protest Kobiet czy też ostatnie demonstracje lipcowe. Franciszek Sterczewski, lider Łańcucha Światła Poznań bardzo ostrożnie mówił o możliwości budowania masowego, ogólnokrajowego ruchu. Owszem sieciujmy się ale w oparciu o autentyczność lokalnych inicjatyw i używajmy całej innowacyjności, by właśnie utrzymać zdolność systematycznego działania w tej podstawowej, organicznej skali. „Najpierw masa, teraz rzeźba” – kulturystyczne hasło organizuje pomysł na pracę poznaniaków. Czy to wystarczy, by podołać wyzwaniom, jakie niesie sfera polityki i coraz bardziej brunatniejąca rzeczywistość społeczna?

Elżbieta Korolczuk, badaczka ruchów społecznych wskazała, że musimy szukać nowych form instytucjonalizacji energii społecznej, bo klasyczne formy oparte na organizacjach społecznych, fundacjach i podobnych instytucjach, choć ciągle mają znaczenie, to jednak straciły moc masowego organizowania. Wkroczyliśmy w epokę post-NGOsową. To po prostu fakt. Jak jednak adekwatnie na ten fakt odpowiedzieć? Jak koordynować wspólne działanie różnorodnej wielości? Jako pozytywny przykład Elżbieta Korolczuk podała Ogólnopolski Strajk Kobiet, którego siła polega na  otwartej formuły włączania uczestniczek i uczestników. Wspólna jest sprawa, choć różne światopoglądy i możliwości zaangażowania. Czy to jednak wystarczy?

No właśnie, czy to wystarczy, gdy inną możliwą odpowiedzią na wielość jest mobilizacja polityczna jednocząca wokół My zdefiniowanego w sposób populistyczny, My zbudowanego w oparciu o słowo-hasło łączące w monolityczną polityczną całość. Tym słowem-kluczem dla PiS, jak pokazywał Przemysław Czapliński stało się bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo odnoszące się do wymiaru socjalnego (500+ jako instrument realizacji tej potrzeby), bezpieczeństwa tożsamościowego (powrót d tradycyjnych wartości), w końcu bezpieczeństwa egzystencjalnego (obrona przed obcymi). W słowie-kluczu bezpieczeństwo PiS wyraził wszystkie deficyty III Rzeczypospolitej proponując wizję wspólnoty, która oddziałuje na wyobraźnię znacznej części społeczeństwa, choć jest to wizja powrotu do folwarku, w którym za zamkniętymi podwojami odbudujemy swoje przaśne ale własne czworaki.

Przeciwstawienie się tej wizji wymaga zarówno pracy wyobraźni potrzebnej do wypracowania konkurencyjnych scalających opowieści o Rzeczypospolitej i pracy organizacyjnej potrzebnej, by te opowieści oparte były na realnej społecznej strukturze. Drogą do tego celu na pewno nie będzie próba powrotu do inteligenckiej wizji kultury, której ciągle hołduje znaczna cześć inteligenckich elit przekonanych, że triumf PiS jest wynikiem zaniedbań na polu edukacji kulturalnej. Nie łudźmy się, że PiS by nie wygrał gdyby w Polsce czytało 80% a nie poniżej 40% obywateli i gdyby większość słuchała muzykę Chopina a nie disco polo. Bo właśnie w takim inteligenckim normatywnym myśleniu o kulturze kryje się pierwotna dystynkcja dzieląca społeczeństwa i tworząca podstawę wykluczeń, poniżenia, a nawet i pogardy.

To ważne ostrzeżenie dla angażujących się w Kulturę Niepodległą, by nie ulegli pokusie kulturträgerstwa i nie ruszyli w kraj szerzyć kultury tam, gdzie jej rzekomo nie ma. Jest i trzeba nastawić się nie na edukowanie ale na spotkanie, rozmowę i wymianę.

Nagranie wideo spotkania będzie wkrótce dostępne, w debacie uczestniczyli: Elżbieta Korolczuk, Przemysław Czapliński, Michał Merczyński, Franciszek Sterczewski, organizował ją Teatr Powszechny w Warszawie we współpracy z Łańcuchem Światła Poznań. A następna debata już 26 września o 18.00 w MOCAK w Krakowie, temat: Nacja – emigracja – globalizacja z udziałem Maszy Potockiej, Oskara Dawickiego, Tomasza Majewskiego i Adama Zagajewskiego.

antymatrix.blog.polityka.pl

Jan Woleński
11 września 2017

Wakacyjny humor polityczny

Pocieszającą rzeczą w tym wszystkim jest fakt, że program „Ucho prezesa” wraca. Poniższy tekst sugeruje, że materiału jest co niemiara.

Zdaniem premier Szydło letnie protesty w obronie sądownictwa były zorganizowane i opłacane.

AŻ/Polityka

Zdaniem premier Szydło letnie protesty w obronie sądownictwa były zorganizowane i opłacane.

Gdyby ogłosić konkurs na najśmieszniejsze wydarzenie polityczne z okresu wakacyjnego, głosowałbym za patriotycznymi pelerynkami, w które odziało się paru prominentów politycznych. Wprawdzie brakowało mi p. Brudzińskiego w tym stroju, ale od razu założyłem, że znajdę coś, co zrekompensuje ten pożałowania godny niedostatek.

Nie zawiodłem się, ponieważ rzeczony nie zasypiał gruszek w popiele i dziarsko relacjonował swoją podróż na zasłużony odpoczynek. Oto jego refleksje z drogi: „Wszystkim jadącym nad morze i w góry przypominam, tankujemy i kawkujemy tylko na POLSKICH stacjach Wszystko co POLSKIE jest najlepsze”. Zgadzam się z p. Brudzińskim w pełni. Sam jest najlepszy, bo w końcu robi za wicemarszałka POLSKIEGO Sejmu. Zatem i Sejm, i jego wicemarszałek (zapewne nie każdy, bo wiadomo, że nie każdy zastępca marszałka jest POLSKI) muszą być najlepsi. Ponadto POLSKIE kawki są najlepsze, a co za tym idzie, ich kawkowanie także nie ma sobie równych. Ciekawe, czy p. Brudziński tak kawkował w czasie podróży, że zebrał całą kolekcję POLSKICH kawek, zwyczajnych i/lub srokatych?

Francuskiego złomu nie chcemy

Obroną polskości popisała się p. Pawłowicz. Tym razem broniła tego, co POLSKIE, przed tym, co francuskie. Oto co rzekła: „Za pogardę wobec demokratycznej, wolnej Polski i dla wyborów Polaków były urzędnik byłego prezydenta Hollanda – niedojrzały narcyz Macron, chce bardzo zasłużyć na niemieckie pochwały i uznanie go za te antypolskie arogancje za silnego, właściwego, równego kanclerz Merkel współnadzorcę Europy. Przecież wolna konkurencja i szacunek dla wyników demokratycznych wyborów w państwach członkowskich są podobno filarami tej ich Unii. A złomu francuskiego Polska i tak kupować nie będzie. Tusk był ostatnim, który takie i inne prezenty kosztem Polski mógł robić. Panie Macron, teraz w Polsce rządzą już Polacy”.

I tak trzeba trzymać. Żaden zagraniczny niedojrzały narcyz nie będzie nam wciskał złomu, prawdopodobnie powstałego z widelców, których używania przez przodków pretendenta do współnadzorowania Europy nauczyli pradziadowie tych, którzy obecnie rządzą w Polsce.

Pani Pawłowicz popełniła jednak niejaką nieostrożność, powiadając, że Tusk był ostatnim. A co wtedy, gdy spełni się powiedzenie „ostatni będą pierwszymi”?

Nieco łagodniejsza wobec Francuzów okazała się p. Lichocka, która oświadczyła: „No cóż, nie kupiłam dziś francuskich serów. Pan Macron nie dał mi wyboru. (Jutro raczej też nie kupię)”. Ktoś jej odpowiedział: „Ja dziś nie wysiadłem z tramwaju przy Rondzie De Gaulle’a. Pojechałem przystanek dalej!”, a jeszcze inny komentator zapowiedział: „Ja jutro nie idę do pracy, bo muszę przejść przez Francuską”.

Moim zdaniem p. Lichocka ma teraz poważny problem, bo jeśli zrezygnuje z serów (konsekwencja wymaga, aby ze wszystkich, bo nie wiadomo, gdzie tkwi coś francuskiego), nie wiadomo, do czego będzie się śmiała znamienita osoba, której Macron nie dał wyboru.

Pan Ziemkiewicz, jeden z moich ulubionych dziennikarzy, komentował oglądalność programów informacyjnych stacji telewizyjnych. I uczynił to tak: „Bo gdy Titanic tonął, to też orkiestra grała. (…) Jeśli tak jest, to tefałeny przegrały walkę o rząd dusz i żadna propaganda tego nie zmieni”. Pan Ziemkiewicz z właściwą sobie bystrością nie dostrzegł jednak, że prawił o spadkach oglądalności, a w tym dziele przoduje TVP, niewykluczone, że także z powodu aktywności znakomitego publicysty pisma „Do Rzeczy” (pardon, „Od Rzeczy”) w telewizji publicznej.

Pan Ziemkiewicz często występuje pod skrótem RAZ. Stare powiedzenie głosi: „raz a dobrze”. Trzeba je zmienić na „RAZ a zawsze źle”.

Pozostając przy dziennikarzach, p. Rachoń, nowa gwiazda TVP, tryska niezwykłym humorem. Świadectwem tego jest dowcip, który stale opowiada przed swoimi występami, głównie w TVP Info. Oto słowo p. Rachonia: „Zaczynamy. To prawdopodobnie najlepszy program publicystyczny w Polsce”. To jakby powiedzieć, że po środzie prawdopodobnie jest wtorek.

Wrogowie podrzucają nam korniki

Pan Szyszko nadal bryluje. Swego czasu, zabłysnął przekazując p. Błaszczakowi kopertę z listem w sprawie córki leśniczego. W końcu pan na Tucznie wyjaśnił, w czym rzecz: „Państwo mówiliście, że to był list od córki leśnika. Okazuje się, że najprawdopodobniej nie jest od córki leśnika, natomiast od innej córki. A córka leśnika jest niezwykle zasłużona dla polskiej historii i między innymi Inka jest taką córką leśnika (…). Córka leśnika to jest naprawdę niezwykle – ja bym powiedział – chlubna nazwa w stosunku do tego, co leśnicy wykonywali w czasie II wojny światowej i po II wojnie światowej”. Kto jest nadawcą listu? „To już jest naprawdę moja słodka tajemnica. Myślę, że mówiłem zupełnie jasno. Rzeczywiście leśnicy są bardzo mocno zasłużeni dla historii Polski. To jest zawód niezwykle patriotyczny, zawód, który był naprawdę zawodem wyklętym”.

Pomijam sprawę Inki, bo tylko niepospolity humor p. Szyszki sprawił, że wtrącił to imię do swojej nadzwyczaj klarownej odpowiedzi, równie precyzyjnej jak jego proklamacje w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej czy kolejnych zezwoleń na odstrzał dzikich zwierząt.

Nie jestem specjalistą od lasów i zwierzyny, więc może rzeczywiście jest tak, że trzeba wyciąć milion drzew, aby uratować resztę, i zabić trochę dzików, złocistych szakali i łosi, aby zachować równowagę w przyrodzie. Niemniej jednak, pamiętając o prywacie p. Szyszki w sprawie autostrady w 2007 r., jego stanowisku w sprawie doliny Rospudy czy strzelaniu do bażantów jak do rzutków, nie mogę wykluczyć, że pan na Tucznie wspiera przemysł drzewny i interesy myśliwych, a nie chroni przyrodę. Wygląda też na to, że kornik znajdujący się po stronie białoruskiej grasuje łagodniej, bo nie zagraża drzewostanowi w tak radykalny sposób jak ten przywieziony przez p. Szyszkę na konferencję prasową. Można ewentualnie przyjąć, że kornik po tej stronie granicy działa na zlecenie Sorosa lub nawet Putina za pośrednictwem Łukaszenki. Ongiś wrogowie nam zrzucali stonkę, a teraz być może posługują się zagranicznym kornikiem.

Myszka Miki i opozycja totalna

Wredna rola kornika imigrującego z zagranicy (kornik polski nie mógłby być tak przewrotny, bo – żeby wrócić do p. Brudzińskiego – wszystko, co POLSKIE, jest najlepsze) zgadza się z poglądem p. Szydło w temacie, co jest parowozem dziejów na odcinku tzw. opozycji totalnej. Sprawa ma się tak: „Trudno zaakceptować tezę, że ostatnia fala protestów była spontaniczna, tak samo jak słynny już pucz w Sejmie w grudniu ubiegłego roku To była dobrze wyreżyserowana i dobrze opłacona akcja mająca uderzyć w polski rząd (…). Nie zmienia to jednak faktu, że część osób protestowała, ponieważ ma inne zdanie niż rządzące ugrupowanie”.

A chciałoby się wiedzieć, czy należało się do tych opłacanych czy też do mających inne zdanie niż „rządzące ugrupowanie”. Byłoby łatwiej, gdyby było wiadomo, kto dobrze opłacał. Jeśli Soros (a takie głosy słyszy się coraz częściej), mam niejakie grzechy na sumieniu. W 1995 r. współorganizowałem konferencję z okazji setnej rocznicy I wykładu Kazimierza Twardowskiego we Lwowie. Cześć lwowską współfinansował ukraiński oddział fundacji Sorosa, czyli antypolska agentura. A ja nie dostrzegłem, że to była dobrze wyreżyserowana i dobrze (de facto, całkiem średnio) akcja skierowana przeciwko polskiemu rządowi w 2017 r.

Pan Gliński zaś tak rozprawia: „Czy Myszka Miki jest słusznie częścią kultury? Jest i już. Z Wałęsą też tak wyszło, choć pewnie »inni szatani byli tam czynni«. Młody robotnik mógł być przemielony przez system. Żyłem w PRL-u i nie będę oceniał, czy młody Wałęsa był dobry czy zły. Był trybikiem w maszynie, która miażdżyła miliony. Ale możemy oceniać późniejsze działania Wałęsy i to, jak daje się wykorzystywać we współczesnej walce politycznej. Wałęsa to taka znana na świecie Myszka Miki, która bezwzględnie jest obecnie wykorzystywana w polityce wewnętrznej i również zagranicznej przeciwko rządowi RP”.

Przeczytałem życiorys p. Glińskiego. Skończył studia w 1978 r., odbył studia doktoranckie i doktoryzował się w 1984 r. Całe szczęście, że nie został zmiażdżony przez maszynę, której trybikiem był Wałęsa, ale mieli w tym udział także inni szatani (sam powiedziałbym „szatany”, ale czołowy teoretyk kultury na pewno lepiej orientuje się w tym, jak działają duchy nieczyste. Straszne byłoby, gdyby doszło do unicestwienia (przez zmiażdżenie) p. Glińskiego. Kto by dzisiaj rozwijał teorię kultury, której częścią jest Myszka Miki?

A teraz coś z repertuaru p. Macierewicza. Stał się jednym z głównych orędowników reparacji wojennych ze strony Niemiec. Raczył tak ocenić tych, którzy są tego przeciwnikami: „To są ludzie, którzy są w pewnym stanie umysłowo-emocjonalnym, na tyle niestabilnym, że nie traktuję tych słów serio”.

Materiały dla „Ucha prezesa”

Niestety ważkie słowa twórcy Wojsk Obrony Terytorialnej i pogromcy harcerza w Gdańsku nie wystarczają do przeprowadzenia (przeze mnie) diagnozy mojego własnego stanu umysłowo-emocjonalnego. W szczególności nie wiem, czy słowo „pewnym” oznacza jakiś takowy stan czy też znamionuje, że ten stan występuje na pewno. Sam zadaję sobie pytanie, czy racje odwołujące się do sprawiedliwości stanowią też wystarczającą podstawę prawną dla rzeczonych roszczeń. I nie potrafię ocenić, czy pytając w taki właśnie sposób, jestem lub nie jestem przeciwnikiem reparacji, np. w związku ze znaną zasadą (kto nie z nami, ten przeciwko nam).

Przyjmuję, że – przynajmniej wedle p. Macierewicza – jestem jednak przeciwnikiem i skutkiem tego były boss p. Berczyńskiego nie weźmie moich słów na serio, o ile w ogóle o nich się dowie.

Na początku było o wicemarszałku Sejmu, więc na koniec nie zbraknie o marszałku Senatu. Niedawno bawił na obchodach kolejnej rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. Oświecił zebranych, powiadając: „My tak naprawdę dopiero w tej chwili próbujemy realizować to, co Państwo podpisaliście 37 lat temu”.

Trzy uwagi nasuwają się w tym związku. Po pierwsze, p. Karczewski słusznie używa pluralis majestaticus, ponieważ inaczej nie wypada temu, co wie, co mówi, bo mówi. Po drugie, p. Karczewski okrutnie się lenił przez 37 lat, skoro dopiero teraz zabrał się do realizacji tego, co zostało podpisane przez wspomnianych Państwa 37 lat temu. Po trzecie, p. Karczewski chyba jednak zapomniał, kto podpisywał, ale, z drugiej strony, kto by się spodziewał, że chodzi o Myszkę Miki.

Pocieszającą rzeczą w tym wszystkim jest fakt, że program „Ucho prezesa” wraca. Powyższe omówienie sugeruje, że materiału jest co niemiara.

polityka.pl



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>